Jako duszpasterz, często spotykam się z ludźmi, którzy w chwilach zwątpienia i poczucia własnej niegodności, szukają w żywotach świętych iskry nadziei. Pytają: „Proszę księdza, czy dla kogoś takiego jak ja jest jeszcze miejsce u Pana Boga?”. W takich momentach w mojej pamięci zawsze pojawia się jedna, niezwykła postać – człowiek, którego historia jest żywym dowodem na to, że Boże miłosierdzie nie zna granic. Ta opowieść to nie tylko historyczna lekcja, ale przede wszystkim balsam dla serc, które czują się zagubione. Poznajmy bliżej historię św. Mateusza, która udowadnia, że każdy, bez wyjątku, może zacząć od nowa.
Święty Mateusz – Celnik z Kafarnaum
Aby w pełni zrozumieć, jak rewolucyjne było powołanie Mateusza, musimy cofnąć się w czasie i zrozumieć, kim był, zanim spotkał na swojej drodze Chrystusa. Ewangelie przedstawiają go jako poborcę podatkowego w Kafarnaum, tętniącym życiem mieście nad Jeziorem Galilejskim.
Pogardzana profesja poborcy podatkowego
W czasach Jezusa celnicy, zwani także publikanami, byli jedną z najbardziej pogardzanych grup społecznych w Izraelu. Istniały ku temu dwa główne powody:
- Współpraca z okupantem: Pracowali dla Cesarstwa Rzymskiego, znienawidzonej władzy okupacyjnej. Byli postrzegani jako zdrajcy narodu, którzy pomagali ciemiężycielom w wyzyskiwaniu własnych rodaków.
- Powszechna nieuczciwość: System poboru podatków sprzyjał korupcji. Celnicy często żądali wyższych opłat, niż nakazywało prawo, a nadwyżkę chowali do własnej kieszeni. Z tego powodu byli utożsamiani z oszustami, złodziejami i grzesznikami.
Bycie celnikiem oznaczało społeczną izolację. Pobożni Żydzi unikali ich towarzystwa, uważając ich za nieczystych rytualnie. Święty Mateusz żył więc na marginesie wspólnoty, bogacąc się materialnie, ale z pewnością tracąc szacunek i więzi międzyludzkie.
Dlaczego to właśnie pogardzany celnik został jednym z najbliższych uczniów Chrystusa?
Scena powołania Mateusza, opisana w Ewangelii (Mt 9, 9-13), jest jednym z najbardziej poruszających i wymownych momentów w całej Dobrej Nowinie. Jezus, przechodząc obok komory celnej, widzi siedzącego tam Mateusza. Nie patrzy na niego z pogardą, jak czynili to inni. Widzi w nim nie grzesznika, ale człowieka. Wtedy padają dwa proste słowa, które zmieniają wszystko: „Pójdź za Mną”.
Reakcja Mateusza jest natychmiastowa. Pismo Święte mówi: „On wstał i poszedł za Nim”. Nie ma tu wahania, nie ma pytań o przyszłość, o zabezpieczenie materialne. Jest tylko całkowite zaufanie i porzucenie dotychczasowego życia – symbolizowanego przez stół pełen pieniędzy – dla nowej drogi, której jeszcze nie znał. To pokazuje, jak potężne musiało być spojrzenie i wezwanie Jezusa.
To wydarzenie wywołało zgorszenie wśród faryzeuszy, którzy pytali uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada razem z celnikami i grzesznikami?”. Odpowiedź Jezusa jest kluczem do zrozumienia istoty Jego misji i sensu powołania Mateusza: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, co się źle mają. (…) Bo nie przyszedłem powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”.
Czy Mateusz i Lewi to ta sama osoba? Ta tajemnica od wieków intryguje biblistów.
Wierni, czytając Pismo Święte, mogą natknąć się na pewną nieścisłość. Ewangelie wg św. Marka i św. Łukasza opisują bardzo podobną scenę powołania celnika, jednak nazywają go Lewi, syn Alfeusza. Z kolei Ewangelia, której autorstwo tradycja przypisuje Mateuszowi, mówi o powołaniu celnika o imieniu Mateusz.
Czy to dwie różne osoby? Większość biblistów i tradycja Kościoła zgodnie twierdzą, że chodzi o tego samego człowieka. Jak zauważył w swoich rozważaniach papież Benedykt XVI, zmiana imienia była częstą praktyką symbolizującą początek nowego etapu w życiu. Tak jak Szymon stał się Piotrem (Skałą), tak Lewi mógł przyjąć imię Mateusz, które z hebrajskiego *„Mattaj”* oznacza „Dar od Boga”. To nowe imię doskonale opisywałoby jego przemianę – z pogardzanego grzesznika stał się cennym darem dla rodzącego się Kościoła. Być może sam, pisząc swoją Ewangelię, chciał posłużyć się nowym imieniem, aby podkreślić ogrom łaski, jakiej doświadczył.
Od celnika do Ewangelisty – autor pierwszej Ewangelii
Po swoim powołaniu Mateusz stał się jednym z Dwunastu Apostołów, najbliższych towarzyszy Jezusa. Był naocznym świadkiem Jego nauczania, cudów, a także męki, śmierci i zmartwychwstania. Jego największym wkładem w historię zbawienia, oprócz wierności swojemu powołaniu, jest spisanie jednej z czterech Ewangelii.
Ta jedna decyzja celnika zmieniła nie tylko jego życie, ale losy całego świata. Czego uczy nas jego historia?
Ewangelia według św. Mateusza ma unikalny charakter. Uważa się, że była pisana głównie z myślą o chrześcijanach pochodzenia żydowskiego. Dlatego autor kładzie tak duży nacisk na ukazanie Jezusa jako Mesjasza zapowiadanego przez proroków Starego Testamentu. W jego tekście znajdziemy najwięcej cytatów i odniesień do pism prorockich. To właśnie w tej Ewangelii znajduje się słynne Kazanie na Górze, Modlitwa Pańska „Ojcze nasz” oraz przypowieści, które stały się fundamentem chrześcijańskiej moralności. Dawny celnik, skrupulatny w liczeniu pieniędzy, okazał się równie skrupulatny i dokładny w spisywaniu Słowa Życia, które usłyszał od Mistrza.
Tradycja podaje, że po Zesłaniu Ducha Świętego św. Mateusz głosił Dobrą Nowinę na terenie Palestyny, a następnie udał się z misją do Etiopii lub Persji, gdzie poniósł męczeńską śmierć za wiarę.
Patron w sprawach beznadziejnych i finansowych
Ze względu na swoją niezwykłą historię życiową, św. Mateusz stał się potężnym orędownikiem w niebie dla wielu grup zawodowych i osób znajdujących się w trudnych sytuacjach. Jest patronem:
- Celników, doradców podatkowych, urzędników skarbowych i bankowców.
- Księgowych i strażników granicznych.
- Osób borykających się z problemami finansowymi i długami.
Wielu wiernych modli się do niego o pomoc w znalezieniu pracy, uporządkowaniu spraw materialnych, a także o siłę do nawrócenia i porzucenia grzesznego życia. W ikonografii przedstawiany jest najczęściej jako mężczyzna w średnim wieku, z księgą Ewangelii i piórem. Jego atrybutami bywają także miecz (symbol męczeńskiej śmierci) oraz sakwa z pieniędzmi, przypominająca o jego przeszłości. Symbolem ewangelisty jest uskrzydlony człowiek (anioł), ponieważ jego Ewangelia rozpoczyna się od ludzkiego rodowodu Jezusa.
Podsumowanie: Twoja historia też może się zmienić
Historia św. Mateusza to coś więcej niż tylko ciekawa biografia. To przesłanie nadziei skierowane osobiście do każdego z nas. Uczy nas, że Bóg nie patrzy na nasze etykietki, grzechy z przeszłości czy opinię, jaką mają o nas inni. On patrzy w głąb serca i widzi w nim potencjał do miłości i dobra. Powołanie celnika z Kafarnaum jest dowodem na to, że żaden człowiek nie jest dla Boga stracony i w każdej chwili naszego życia możemy usłyszeć ciche wezwanie: „Pójdź za Mną”.
Pamiętaj, że tak jak Mateusz wstał i zostawił za sobą to, co go zniewalało, tak i my możemy powstać z naszych słabości. Jego historia to potężne przypomnienie, że prawdziwe bogactwo nie leży w tym, co gromadzimy na ziemi, ale w relacji z Bogiem, która nadaje sens wszystkiemu. Jeśli czujesz się przytłoczony ciężarem życia, zwróć się w modlitwie do św. Mateusza. On doskonale rozumie, co to znaczy zacząć od zera.
