W chwilach próby i zwątpienia, gdy serce staje się ciężkie, a droga wiary wydaje się stroma, często szukamy duchowego oparcia. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że skarbnicą Kościoła są życiorysy świętych – potężnych świadków wiary, których historie mogą stać się dla nas światłem i umocnieniem. Jedną z takich postaci, może nieco zapomnianą, a niezwykle aktualną, jest św. Cyprian z Kartaginy. Jego życie to poruszająca opowieść o odwadze, nawróceniu i heroicznej walce o jedność, która może dziś przynieść pocieszenie i wskazać właściwy kierunek.
Kim był św. Cyprian z Kartaginy?
Wyobraźmy sobie tętniącą życiem metropolię starożytnego świata – Kartaginę, w północnej Afryce, w III wieku po Chrystusie. To właśnie tam, około 200 roku, w zamożnej, pogańskiej rodzinie urodził się Thascius Caecilius Cyprianus. Otrzymał najlepsze możliwe wykształcenie, stając się wziętym adwokatem i mistrzem retoryki. Prowadził życie pełne dostatku, zaszczytów i światowych przyjemności. Nic nie zapowiadało, że ten człowiek stanie się jednym z najważniejszych Ojców Kościoła.
Niespodziewane nawrócenie, które zmieniło wszystko
W mojej posłudze kapłańskiej często jestem świadkiem, jak głęboka potrafi być przemiana ludzkiego serca, ale historia Cypriana jest naprawdę wyjątkowa. W wieku około 45 lat, pod wpływem rozmów z kapłanem Cecyliuszem, Cyprian przyjął chrzest. To nie była powierzchowna zmiana. Było to radykalne zerwanie z dotychczasowym życiem. Rozdał znaczną część swojego majątku ubogim i całkowicie poświęcił się studiowaniu Pisma Świętego i pism chrześcijańskich autorów. Jego przemiana była tak autentyczna i głęboka, że zaledwie dwa lata po chrzcie, w 249 roku, lud i duchowieństwo Kartaginy niemal jednogłośnie wybrały go na swojego biskupa.
Dlaczego bogaty poganin porzucił wszystko, by umrzeć za Kościół?
Odpowiedź kryje się w sile łaski Bożej, która poruszyła jego serce, oraz w realiach, z jakimi przyszło mu się zmierzyć. Jego posługa biskupia przypadła na jeden z najtrudniejszych okresów dla wczesnego chrześcijaństwa – czas brutalnych prześladowań.
Biskup w czasach próby: prześladowania za cesarza Decjusza
Niedługo po wyborze Cypriana na biskupa, cesarz Decjusz wydał edykt, który nakazywał wszystkim obywatelom Imperium Rzymskiego złożenie ofiary pogańskim bogom. Odmowa oznaczała tortury, konfiskatę majątku, a nawet śmierć. Dla chrześcijan był to czas straszliwej próby. Wielu z nich, w obawie o życie swoje i swoich rodzin, uległo i złożyło wymaganą ofiarę. Tych, którzy zaparli się wiary, zaczęto nazywać *lapsi* (upadli). Sam Cyprian, aby móc dalej kierować swoim Kościołem, zmuszony był do ukrycia się, co niektórzy poczytywali mu za tchórzostwo. Z ukrycia pisał jednak listy, podtrzymywał na duchu wiernych, organizował pomoc dla ubogich i uwięzionych.
Wielki spór o „upadłych”
Gdy prześladowania nieco osłabły, Kościół stanął przed ogromnym dylematem duszpasterskim: co zrobić z tysiącami *lapsi*, którzy teraz, żałując swojego czynu, chcieli powrócić na łono wspólnoty? W Kościele zarysowały się dwa skrajne stanowiska:
- Rygoryści – twierdzili, że grzech zaparcia się wiary jest tak ciężki, że nie może być odpuszczony, a upadli na zawsze utracili możliwość zbawienia.
- Laksyści – byli zwolennikami bardzo łagodnego podejścia, domagając się natychmiastowego i bezwarunkowego przyjęcia wszystkich z powrotem.
Św. Cyprian wiedział, że żadne z tych rozwiązań nie jest dobre. Rozumiał, że Kościół musi być zarówno sprawiedliwy, jak i miłosierny. Zwołał synody w Kartaginie, na których biskupi z całej Afryki Północnej wspólnie ustalili zasady postępowania. Uznano, że Kościół ma władzę odpuszczania wszystkich grzechów, ale powrót musi być połączony z publiczną pokutą, której długość i surowość zależała od okoliczności upadku. Było to rozwiązanie pełne mądrości i pasterskiej troski.
Czy można opuścić Kościół i pozostać zbawionym? Św. Cyprian znał odpowiedź już 1800 lat temu.
W ogniu sporów o *lapsi* narodził się problem schizmy. Niektórzy, niezadowoleni z decyzji Cypriana, tworzyli własne, oddzielne wspólnoty. To właśnie w tym kontekście św. Cyprian napisał swoje najsłynniejsze dzieło „O jedności Kościoła” (*De unitate Ecclesiae*). Sformułował w nim fundamentalną zasadę, która do dziś jest filarem katolickiej eklezjologii: *„Extra Ecclesiam nulla salus”* – „Poza Kościołem nie ma zbawienia”.
Współczesnemu człowiekowi te słowa mogą wydawać się surowe i bezwzględne. Jednak aby je zrozumieć, musimy spojrzeć na nie oczami Cypriana. Dla niego Kościół nie był jedynie instytucją, ale mistycznym Ciałem Chrystusa, Arką Noego, która jako jedyna ratuje z potopu grzechu. Opuścić Kościół oznaczało dla niego świadome odcięcie się od Chrystusa, który jest Głową tego Ciała. Cyprian nie osądzał tych, którzy byli poza Kościołem bez własnej winy. Jego ostrzeżenie było skierowane do chrześcijan, którzy z pychy i nieposłuszeństwa rozbijali jedność wspólnoty, tworząc własne „kościoły”.
Ta jedna zasada św. Cypriana mogłaby uzdrowić dzisiejsze spory w Kościele.
Jak podkreśla wielu historyków, w tym polski znawca patrystyki, ks. prof. Henryk Pietras SJ, Cyprian uważał, że fundamentem jedności Kościoła jest **jedność kolegium biskupów, zgromadzonych wokół Następcy Piotra**. Dla niego biskup lokalny był gwarantem jedności w swojej diecezji, a jedność wszystkich biskupów na świecie tworzyła powszechność i katolickość Kościoła. Uczył, że nie można mieć Boga za Ojca, jeśli nie ma się Kościoła za Matkę. Ta zasada, oparta na miłości, posłuszeństwie i wzajemnym szacunku, jest lekarstwem, którego tak bardzo potrzeba w obliczu współczesnych podziałów i sporów.
Męczeństwo – ostateczne świadectwo wierności
Spokój nie trwał długo. W 257 roku cesarz Walerian rozpoczął nowe, jeszcze okrutniejsze prześladowania, wymierzone głównie w duchowieństwo. Cyprian został aresztowany i zesłany na wygnanie. Po roku wezwano go z powrotem do Kartaginy, gdzie stanął przed prokonsulem. Przesłuchanie było krótkie. Cyprian odważnie wyznał, że jest chrześcijaninem i biskupem, i odmówił złożenia ofiary bogom.
Wyrok brzmiał: „Ściąć mieczem”. Odpowiedź biskupa była prosta, a zarazem pełna majestatu i głębokiej wiary: „Deo gratias!” – „Bogu niech będą dzięki!”. Wyrok wykonano 14 września 258 roku. Cyprian zginął jako pierwszy biskup Kartaginy, który poniósł śmierć męczeńską, dając ostateczne świadectwo wierności Chrystusowi i Jego Kościołowi.
Dziedzictwo św. Cypriana
Poza świadectwem życia i śmierci, św. Cyprian pozostawił po sobie bogatą spuściznę pisarską. Jego najważniejsze dzieła to:
- O jedności Kościoła – fundamentalny traktat o naturze Kościoła i niebezpieczeństwie schizmy.
- O upadłych – dzieło omawiające problem *lapsi* i zasady pokuty.
- O Modlitwie Pańskiej – piękny komentarz do modlitwy „Ojcze nasz”.
- Liczne listy – cenne źródło wiedzy o życiu Kościoła w III wieku i o jego pasterskiej trosce.
Życie św. Cypriana jest dla nas, ludzi XXI wieku, potężnym przesłaniem nadziei. Uczy nas, że Bóg może powołać każdego, nawet największego grzesznika, i uczynić z niego swoje narzędzie. Pokazuje, że wierność Kościołowi, nawet gdy jest on niedoskonały i przeżywa kryzysy, jest wiernością samemu Chrystusowi.
Niech przykład tego wielkiego biskupa i męczennika będzie dla nas wszystkich źródłem siły. Niech jego modlitwa o jedność rozbrzmiewa w naszych sercach i parafiach. W chwilach zwątpienia pamiętajmy o jego odwadze i ostatecznym „Bogu niech będą dzięki!”. To świadectwo, które ma moc przemieniać życie i umacniać wiarę aż do dziś.
