W dzisiejszym, pełnym niepokoju świecie, tak często szukamy oparcia i drogowskazów. Pragniemy znaleźć wzorce, które pokażą nam, że prawdziwa siła nie leży w bogactwie czy władzy, ale w głębokiej wierze i niezachwianym zaufaniu Bogu. W mojej posłudze kapłańskiej często spotykam osoby starsze, które w chwilach samotności czy choroby pytają, skąd czerpać nadzieję. Odpowiedzią, która przynosi ukojenie i inspiruje do działania, jest historia niezwykłej kobiety – świętej Klary z Asyżu. Pozwólcie, że opowiem Wam o jej życiu, które stało się żywym dowodem na to, że miłość do Chrystusa jest najcenniejszym skarbem, jakiego możemy pragnąć.
Kim była Klara, zanim stała się świętą?
Zanim świat poznał ją jako duchową matkę i założycielkę zakonu, Klara Favarone di Offreduccio była córką jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodów w Asyżu. Urodzona około 1194 roku, wychowywała się w luksusie, otoczona pięknymi strojami, służbą i perspektywą znakomitego małżeństwa, które umocniłoby pozycję jej rodziny. Jej przyszłość wydawała się jasno określona – miała zostać panią na zamku, żoną potężnego rycerza i matką dziedziców.
Jednak w sercu młodej Klary tliło się inne pragnienie. Była dziewczyną niezwykle pobożną, wrażliwą na los ubogich, którym potajemnie oddawała jedzenie ze swojego stołu. Słuchała opowieści o młodym człowieku z Asyżu, Franciszku Bernardone, który porzucił bogactwo swojego ojca, by żyć w całkowitym ubóstwie i służyć Bogu. Jego radykalny wybór głęboko poruszył Klarę i zasiał w niej ziarno podobnego powołania.
Czy bogata arystokratka naprawdę mogła porzucić wszystko dla Chrystusa? Historia Klary zadziwia do dziś.
Wyobraźcie sobie napięcie, jakie musiało panować w jej domu. Rodzina planowała dla niej świetlaną przyszłość, a ona marzyła o życiu w ubóstwie. W Wielki Tydzień 1212 roku, w wieku zaledwie 18 lat, Klara podjęła decyzję, która wstrząsnęła całym Asyżem. W Niedzielę Palmową, ubrana w najpiękniejszą suknię, poszła do katedry, ale zamiast uczestniczyć w radosnej procesji, w jej sercu zapadał ostateczny wybór.
Tej samej nocy, pod osłoną ciemności, uciekła z rodzinnego pałacu. Pobiegła do niewielkiego kościółka Matki Bożej Anielskiej w Porcjunkuli, gdzie czekali na nią Franciszek i jego bracia. Tam, w blasku pochodni, dokonał się symboliczny akt. Franciszek obciął jej piękne, długie włosy – znak przynależności do arystokracji – a Klara zamieniła bogatą suknię na prosty, szary habit. Złożyła śluby i oddała swoje życie Chrystusowi, stając się Jego ubogą oblubienicą.
Przyjaźń, która zrodziła świętość – Klara i Franciszek
Relacja między Klarą a Franciszkiem to jeden z najpiękniejszych przykładów duchowej przyjaźni w historii Kościoła. Nie była to zwykła znajomość, ale głęboka więź dusz, zjednoczonych we wspólnym pragnieniu radykalnego naśladowania Chrystusa. Franciszek był dla Klary przewodnikiem, mistrzem i bratem w wierze. To on pokazał jej drogę ewangelicznego ubóstwa i wspierał w najtrudniejszych chwilach, zwłaszcza gdy jej rodzina siłą próbowała sprowadzić ją z powrotem do domu.
Klara z kolei była dla Franciszka duchowym wsparciem, jego „roślinką” (jak ją nazywał), która zakwitła w ogrodzie Pana. Gdy Franciszek przeżywał kryzys i wątpił, czy powinien poświęcić się modlitwie kontemplacyjnej, czy też wędrować i głosić Ewangelię, poprosił o radę właśnie Klarę. Jej odpowiedź była jednoznaczna i dała mu siłę do dalszej misji. Ich przyjaźń była czysta, oparta na wspólnej miłości do Boga i stanowiła fundament, na którym wyrosły dwa wielkie zakony – Braci Mniejszych i Ubogich Sióstr.
Jeden gest posłuszeństwa, który na zawsze zmienił losy tysięcy kobiet.
Po ucieczce z domu Klara zamieszkała przy kościele św. Damiana, który wcześniej własnoręcznie odbudował Franciszek. Wkrótce dołączyły do niej jej siostra Agnieszka oraz inne kobiety, które, podobnie jak ona, pragnęły poświęcić życie Bogu w ubóstwie i modlitwie. Tak powstała pierwsza wspólnota, która dała początek Zakonowi Ubogich Pań, zwanemu później zakonem klarysek.
Klara, choć była ich przełożoną, uważała się za służebnicę wszystkich sióstr. Sama wykonywała najprostsze prace, opiekowała się chorymi i prowadziła życie pełne wyrzeczeń. Jej jedynym pragnieniem było wierne naśladowanie ubogiego i ukrzyżowanego Chrystusa. Stworzyła wspólnotę opartą na miłości, modlitwie i radykalnym ubóstwie, która stała się wzorem dla tysięcy kobiet na całym świecie.
Ubóstwo jako największy skarb
Dla Klary ubóstwo nie było ciężarem ani brakiem, ale przywilejem. Było drogą do całkowitej wolności i pełnego zjednoczenia z Chrystusem, który „będąc bogatym, dla nas stał się ubogim”. Przez całe życie Klara walczyła o to, by jej zakon mógł żyć bez żadnej własności, ufając jedynie Opatrzności Bożej. Ówcześni papieże, troszcząc się o byt sióstr, chcieli nadać im majątki i posiadłości, co było wówczas normą dla klasztorów żeńskich.
Klara jednak z pokorą, ale i z niezwykłą determinacją, odmawiała. Prosiła papieża o tzw. „Przywilej ubóstwa” (*Privilegium Paupertatis*) – oficjalny dokument, który gwarantowałby jej wspólnocie prawo do niewyobrażalnego wówczas radykalizmu: do nieposiadania niczego. Jak podkreśla włoska historyk i mediewistka, Chiara Frugoni, determinacja Klary w tej kwestii była rewolucyjna i pokazywała jej głębokie teologiczne zrozumienie wartości ubóstwa. Po wielu latach starań, tuż przed śmiercią, otrzymała upragnioną bullę od papieża Innocentego IV, która zatwierdzała jej Regułę i chroniła ubóstwo jej zakonu.
Cud z monstrancją – jak wiara obroniła miasto?
Życie św. Klary obfitowało w znaki Bożej opieki, ale jeden z nich jest szczególnie znany i często przedstawiany w ikonografii. W 1240 roku armia Saracenów, będąca na żołdzie cesarza Fryderyka II, oblegała Asyż i podeszła pod mury klasztoru San Damiano. Wśród sióstr wybuchła panika. Wrogowie byli znani z okrucieństwa, a bezbronny klasztor wydawał się skazany na zniszczenie.
Klara, choć sama była już wtedy bardzo schorowana i słaba, kazała się zaprowadzić do bramy klasztoru. Poprosiła o przyniesienie monstrancji z Najświętszym Sakramentem. Trzymając w dłoniach Eucharystycznego Chrystusa, modliła się o ocalenie dla swoich sióstr i dla miasta. Jak podają źródła franciszkańskie, z monstrancji miał wydobyć się głos, który obiecał jej opiekę. Wkrótce potem w szeregach oblegających wojsk wybuchł niewytłumaczalny lęk i zamieszanie, które zmusiły ich do ucieczki. Cud z monstrancją stał się symbolem potęgi Eucharystii i dowodem na to, że wiara jest najpotężniejszą tarczą przeciwko wszelkiemu złu.
Patronka na nasze czasy
Święta Klara zmarła 11 sierpnia 1253 roku, trzymając w ręku zatwierdzoną przez papieża Regułę. Jej ostatnie słowa były dziękczynieniem: „Idź bezpiecznie, w pokoju, moja błogosławiona duszo, ponieważ masz dobrą eskortę na drogę. Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, zawsze cię strzegł jak matka swoje dziecko i kochał cię czułą miłością. Bądź błogosławiony, mój Panie, żeś mnie stworzył”.
Jej dziedzictwo trwa do dziś w tysiącach klasztorów klarysek na całym świecie, które przez modlitwę i kontemplację wypraszają łaski dla Kościoła i świata. Ale jej przesłanie jest aktualne dla każdego z nas.
Dlaczego Kościół ogłosił ją patronką telewizji? Odpowiedź kryje się w niezwykłej wizji.
To może wydawać się zaskakujące, że średniowieczna klauzurowa zakonnica została patronką jednego z największych wynalazków XX wieku. W 1958 roku papież Pius XII ogłosił św. Klarę patronką telewizji. Decyzja ta opierała się na niezwykłym wydarzeniu z ostatnich lat jej życia.
Gdy w Boże Narodzenie schorowana Klara nie mogła pójść z siostrami na Pasterkę do klasztornej kaplicy, bardzo nad tym ubolewała. Pozostała sama w swojej celi, modląc się i rozmyślając o narodzinach Zbawiciela. Wtedy, jak sama opowiadała, Bóg dał jej niezwykłą łaskę. Na ścianie swojej celi zobaczyła i usłyszała całą liturgię, która odbywała się w kaplicy – zupełnie tak, jakby oglądała transmisję na żywo. Ta cudowna wizja sprawiła, że Kościół uznał ją za idealną opiekunkę dla tych, którzy za pośrednictwem ekranu „widzą i słyszą” wydarzenia dziejące się na odległość.
Historia św. Klary z Asyżu to opowieść o odwadze, by pójść za głosem serca, o sile duchowej przyjaźni i o radykalnym zaufaniu Bogu. To dowód na to, że prawdziwe bogactwo nie kryje się w tym, co posiadamy, ale w tym, kim jesteśmy dla Chrystusa.
Niech jej postawa będzie dla nas wszystkich inspiracją. W świecie, który każe nam gromadzić i zabiegać o dobra materialne, ona uczy nas wolności płynącej z ubóstwa. W czasach lęku i niepewności, jej wiara, która ocaliła miasto, przypomina nam o potędze modlitwy i Eucharystii. Niech historia św. Klary będzie dla nas zachętą do refleksji nad tym, co w naszym życiu jest prawdziwym skarbem.
